Postanowiłem odgrzebać dość stary temat - porażka Be Inc. i widmo przepadnięcia BeOS'a w niebycie było przedmiotem wielu dyskusji w społeczności. W grupie sympatyków jakiegoś pomysłu/idei trudno jednak o obiektywizm - przeważał pogląd, że to 'zły Microsoft' zagiął parol na mającego dobre perspektywy BeOS'a, a do tego wszystkiego upadek firmy przyśpieszyła niezbyt przychylna polityka Apple. Czy były to jedyne i najważniejsze powody? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć, posiłkując się artykułem lowendmac.com i rozmowami z kilkoma członkami naszej społeczności.

Pewnie niejeden czytelnik tego tekstu zastanawia się po co zajmować się na nowo sprawą, która przebrzmiała już kilka lat temu? Powody są conajmniej dwa - po pierwsze czując sympatię do czegoś często potrzebujemy bardziej obiektywnego spojrzenia na to 'z zewnątrz', po drugie - analizując błędy z przeszłości można wyciągać wnioski na przyszłość - przecież jesteśmy członkami społeczności i możemy mieć na nią wpływ.

Przede wszystkim będzie więc mowa o drugiej stronie medalu - owszem Microsoft wyraźnie 'przysłużył' się całej sprawie - ale trzeba również już na wstępie powiedzieć, że Be też popełniło kilka błędów - niektórym pomyłkom zresztą trudno się dziwić - każdy się myli, a w szczególności tyczy się to tych, którzy rozpoczynają jakąś działalność.

Zacznijmy od pierwszej kwestii - same możliwości techniczne nie wystarczą - architektura czy imponująca szybkość to jeszcze nie wszystko - za systemem musi iść najzwyczajniej dobre oprogramowanie - twórcom programów różnej maści nowy gracz na rynku systemów operacyjnych musi udowodnić, że opłaca się inwestować w jego system - Be zaniedbało w pewnym stopniu tą sprawę.

Druga rzecz - Be za mocno skupiło się na BeBoxie - IBM promując swoją platformę - PC trafił w czas i miejsce, a przy tym dysponował większym potencjałem - można powiedzieć, że pomysł promocji nowej platformy skazany był na porażkę, a tracenie i tak ograniczonych zasobów na BeBoxa mogło być nieefektywne.

Kolejna sprawa - ładny interfejs i spory potencjał nie wystarczy, by przekonać rzesze użytkowników - ci nie zainstalują przecież systemu dla ładnych ikonek - na dłużej do swojego rozwiązania można przyciągnąć tylko 'używalnością' systemu - po prostu system musi być do jakiś zastosowań przydatny - być może Be powinno bardziej myśleć o zwiększeniu ilości aplikacji niż o wodotryskach.

Przejdźmy dalej - z całą pewnością Be nie potrafiło przewidzieć ekspansji internetu - być może w tej dziedzinie trudno było o wizjonerów - wszyscy wiedzą, że inne firmy, jak chociażby Microsoft, miały w tej dziedzinie spore wpadki. Po pierwsze jednak Microsoft jest firmą, którą w przeciwieństwie do Be stać było na błędy - Be nie dysponowało zasobami w żadnej skali porównywalnymi z MS. Po drugie skala błędu w przypadku Be była katastrofalna - co by nie mówić obsługa sieci była najsłabszą stroną BeOS'a. Brak obsługującej nowe standardy przeglądarki internetowej w tym kontekście należy więc traktować niemal jako gwóźdź do trumny. BeOS umiał odtwarzać 8 strumieni wideo w jednym momencie - ilu osobom się to mogło przydać? Na pewno było ich mniej niż chętnych do korzystania z uroków sieci. Nie jest w tym kontekście żadnym usprawiedliwieniem fakt, że BeOS'a nie było celował w rynek serwerów, a obsługę mediów - ludzie związani z multimediami korzystają dziś bardzo intensywnie z internetu.

Kolejna rzecz - swego czasu głośna sprawa z Apple - wielu fanów BeOS'a zarzuca tej firmie złośliwy/negatywny stosunek do Be - trudno jednak uznać to za rzecz obiektywną - Be prowadziło tą sprawę emocjonalnie i zażądało za dużo - Apple potrzebowało nowy system operacyjny do swoich komputerów, ale nie za wszelką cenę musiał to być BeOS - to jest biznes i wybiera się najlepszą ofertę - sentymenty idą na bok. Wybranie NextStep było nawet w jakiś sposób usprawiedliwione - Be nie miało za sobą wsparcia wielu developerów, a argument niskich wymagań sprzętowych BeOS'a stracił na znaczeniu w kontekście pojawienia się na rynku dużo szybszych procesorów.

Dalsza kwestia - BeOS był platformą rozwojową - wiele rzeczy w nim dojrzewało (m. in. API) - miało to swoje zalety jak i też wady - poważne firmy, planujące wydanie sterowników/aplikacji dla BeOS'a nie mogły mieć pewności stabilności platformy - młodość to również niepewność i zmienność - być może Be powinno jak najszybciej skupić się na stabilizacji i jedynie drobnych korektach, by sprawiać wrażenie produktu dojrzałego.

Ostatnia rzecz, ale nie mniej ważna - siedziba Be Europe znajdowała się w Paryżu. Zdaniem wielu osób takie jej umiejscowienie było poważnym błędem i brakiem umiejętności czytania rynku - to przecież Niemcy stanowiły w Europie bardzo ważny punkt wspierający systemy alternatywne - co więcej w tamtym czasie administracja tego kraju zainteresowana była wspieraniem innych niż Windows OS'ów. Szansa na zauważenie w Niemczech byłaby na pewno o wiele większa niż we Francji - wystarczy spojrzeć na fakt, że do dziś największa grupa aktywnych użytkowników BeOS'a znajduje się w Niemczech. W tym kraju byłaby na pewno szansa na wywalczenie czegoś.

Teraz znajdujemy się na pewno w innej sytuacji niż ta sprzed kilku lat - możemy jednak wyciągnąć z niej kilka ponadczasowych lekcji - czy Haiku lepiej niż BeOS znajdzie się na rynku? Okaże się już wkrótce. Wracając do BeOS'a - oceńcie sami co było powodem jego niepowodzenia - czynniki zewnętrzne, wewnętrzne czy może jedne i drugie?