Przeglądając listy dyskusyjne związane z BeOS'em i systemami kompatybilnymi (Haiku, Zetą) nietrudno zauważyć, że prym w całej społeczności wiodą obywatele Niemiec. Wchodząc w problem jeszcze głębiej zauważymy, że ponad połowa aktywnych developerów Haiku pochodzi z Niemiec - cała reszta świata nie dostarcza naszej społeczności tylu programistów co ten jeden kraj. Jeśli dodatkowo wspomnimy, że Zeta jest wydawana przez Niemców, a największa grupa programistów tworząca aplikacje dla BeOS'a została założona przez obywateli tego kraju, to już chyba nikt nie będzie miał wątpliwości, że mamy do czynienia z pewnym fenomenem.
Postanowiłem zbadać tą sprawę bardziej dogłębnie i skierowałem kilka krótkich pytań do dwóch ikon niemieckiej społeczności - Axela Dorflera - najbardziej wszechstronnego i najbardziej aktywnego developera Haiku oraz Charliego Clarka - organizatora najbardziej znanej w społeczności imprezy skupiającej fanów BeOS'a - Begeistert. W dalszej części artykułu postaram się streścić ich wnioski, dotyczące przede wszystkim niemieckiej społeczności. Jako że nie chciałem zbytnio odciągać Axela od jego zajęć (sądząc po ilości czasu spędzanego przez niego nad kodem Haiku, to ma na pewno napięty kalendarz) większość przedstawionych poniżej poglądów należeć będzie do Charliego.
Pierwsza kwestia, jaka mnie interesowała dotyczyła przyczyn wspomnianego wyżej fenomenu - dlaczego akurat Niemcy są tak mocno zainteresowani alternatywnymi systemami takimi jak Haiku? Czym Niemcy różnią się od obywateli innych krajów, nawet europejskich, gdzie to zainteresowanie jest jakby zauważalnie mniejsze? Zdaniem moich rozmówców to wszystko wynika z dużego zainteresowania obywateli Niemiec technologią jako taką - alternatywne systemy takie jak AmigaOS, OS2 czy też Linux zawsze cieszyły się w tym kraju ponadprzeciętnym zainteresowaniem. Jak podkreślił Charlie nie jest wynikiem przypadku fakt, że SuSe Linux i Knoppix pochodzą właśnie z Niemiec. W związku z powyższym dobrze na rynku niemieckim przyjęła się również idea BeOS'a - scena fanów Mac'ów, Amigi i OS2 w Niemczech z dużym zainteresowaniem zaczęła przyglądać się nowemu systemowi. W 1998 wydano BeOS'a R3 na platformę PC, co przysporzyło temu systemowi jeszcze więcej fanów. Jeśli chodzi o sprzedaż BeOS'a to w tamtym czasie 50% przypadało na USA, a aż 25% na Niemcy, które przecież same w sobie były rynkiem znacznie mniejszym niż amerykański. Jako ciekawostkę można wspomnieć, że mimo tak świetnych wyników w Niemczech najlepszym wskaźnikiem sprzedaży na obywatela mogła pochwalić się w tamtym czasie Holandia.
Charlie Clark wyraził bardzo interesujący pogląd na ówczesną politykę Be Inc. Skrytykował umiejscowienie Be Europe we Francji - jego zdaniem ten krok był kardynalnym błędem. Jean-Louis Gassée kierując się osobistymi sentymentami, zdaniem Charliego, nie brał za bardzo pod uwagę faktów i nie podjął trudu w kierunku skupienia się na rynku niemieckim. Co więcej Be jakby nie przyjęło do wiadomości faktu, że odpowiednia obsługa ISDN w BeOS'ie jest kluczowa dla utrzymania ogromnego potencjału niemieckiego rynku. Zdaniem Charliego sytuacja mogłaby wyglądać dzisiaj całkiem inaczej, gdyby Be Inc na siedzibę Be Europe wybrało na przykład Berlin - w owym czasie zainteresowanie niemieckiego rządu alternatywami wobec Microsoftu było na tyle duże, że można było z powodzeniem wypromować BeOS'a. Co więcej duże firmy związane z multimediami (a przecież również o ten rynek chodziło Be) miały swoje siedziby w Niemczech, a nie we Francji. Umiejscowienie siedziby w Niemczech, a co za tym idzie większa wrażliwość na niemiecki rynek mogłoby, zdaniem Charliego, stać się przyczyną sukcesu firmy i obronić ją przed 'machiną Microsoftu'.
Bardzo interesował mnie również temat budowania i utrzymywania społeczności - nie ukrywałem, że zazdroszczę Niemcom takiego potencjału. Zadałem również pytanie o Japonię, która przecież również stanowi bardzo duży rynek konsumencki dla BeOS'a i systemów kompatybilnych, a jednak nie wydała tak mocnej grupy developerów dla naszej społeczności. Tutaj moi rozmówcy nie mieli wątpliwości - spotkania spajają społeczność. Axel nazwał BeGeistert 'źródłem inspiracji' - zapewne coś w tym jest. Charlie dodał, że osobiście uważa iż budowanie społeczności w pełnym tego słowa znaczeniu nie jest możliwe przez internet - potrzebne są spotkania. Bezpośredni kontakt daje jego zdaniem ludziom szansę na zacieśnienie internetowych znajomości. Chyba trzeba będzie pomyśleć o naszym rodzimym mini BeGeistert - ktoś chętny na taką imprezę? :)
AKTUALIZACJA! Dystrybucja Zety została wstrzymana 5 kwietnia 2007 r., z uwagi na zakwestionowanie jej legalności przez aktualnego właściciela marki i kodu źródłowego BeOS'a - Access Co.
Komentarze
Brak komentarzy.