Grupa niestrudzonych programistów od dłuższego czasu stara się utrzymać BeOSa i systemy z nim kompatybilne na powierzchni. Najwięcej nadziei towarzyszy powstawaniu Haiku (dawniej OpenBeOSa) - systemu, który nie dość, że ma być otwarty, to jeszcze kompatybilny z BeOS R5.
Mojemu przeglądowi możliwości Haiku od początku towarzyszyło pewne odczucie ekscytacji - niedługo mija dokładnie czwarta rocznica urodzin projektu, którym interesowałem się od pierwszego dnia. Byłem więc bardzo ciekaw jak sprawa wygląda. Jako osoba nie posiadająca żadnej wiedzy w dziedzinie programowania nie jestem w stanie na obecnym stadium przeprowadzić testu czy też wydawać daleko idących sądów. Biorąc pod uwagę skalę projektu, to zapewne to co widziałem na ekranie jest wynikiem tysięcy godzin pracy, z której osoba nie parająca się programowaniem nie zdaje sobie nawet sprawy. Sam fakt, że Haiku komunikowało się ze mną za pomocą zrozumiałego dla mnie środowiska graficznego świadczy już o tym, że sukces jest niedaleko. Ale przystąpmy do rzeczy.
Instalacja systemu przebiegła dość sprawnie. Przed pierwszym startem systemu przygotowałem BootManagera na nowy system - [patrz zdj. 1]. Ekran ładowania Haiku wygląda skromnie, ale estetycznie - [patrz zdj. 2], wciśnięcie spacji podczas startu przywołuje Boot Loadera, który jest bardzo podobny do swojego odpowiednika z R5 - [patrz zdj. 3]. Uruchamianie się systemu jest imponująco szybkie - dobrze skonfigurowany BeOSMax uruchamia się 15 sekund od wybrania go w BootManagerze, Haiku natomiast potrzebowało na to 12 sekund! Nie możemy zapominać jednak, że system nie jest jeszcze kompletny i wraz ze starem nie uruchamia Trackera, Deskbara, oraz serwerów (media, audio, print, net, midi). Myślę jednak, że po optymalizacji bootowania start pełnego już haiku nie będzie w swej szybkości odstawał od tego, do czego przyzwyczaił nas R5.
Start systemu kończy się wraz z ukazaniem się naszym oczom okna terminala na pulpicie z logo Haiku - [patrz zdj. 4]. Trackera i Deskbara uruchomiłem więc w dwóch oddzielnych oknach tegoż terminala, wpisując odpowiednią ścieżkę - [patrz zdj. 5]. Działający Tracker i Deskbar sprawiają bardzo przyjemne wrażenie - [patrz zdj. 6] - od razu zaczyna się czuć swojską atmosferę BeOSa. Podczas przeglądu udało mi się jeszcze uruchomić media_server, ale w stanie obecnym system był za bardzo niestabilny, by przeprowadzić większą próbę odtwarzania.
Menu preferences [patrz zdj. 7] na tle Trackera i Deskbara wygląda bardzo przyjemnie - ikonki w tej chwili wyglądają na kopie tych z R5, choć z tego co wyczytałem na listach Haiku istnieje duże prawdopodobieństwo, że przed wyjściem wersji finalnej, zostaną zastąpione innymi (kwestia praw autorskich). Podczas przeglądu nie omieszkałem sprawdzić dostępności polskiego układu klawiatury - [patrz zdj. 8], podziwiałem również jakość renderowania czcionek - [patrz zdj. 9] i nową aplikację/demo - Bitmap Drawing - [patrz zdj. 10].
Co by nie mówić programiści odwalili przy Haiku kawał dobrej roboty - wystarczy spojrzeć na katalog preferences, by zauważyć, że aplikacje Haiku nie tylko zajmują mniej miejsca, ale i też czasami posiadają przy tym więcej możliwości - [patrz zdj. 11]. Testowane binarki Haiku (datowane na 19 sierpnia 2005 r.) są jeszcze niestabilne, próby robienia zrzutów ekranu za pomocą standardowego 'print screen' spełzły na niczym, nie udało mi się zamontować żadnego dysku, nie udało mi się też zachować pliku edytowanego w 'Style Edit'. Nie ulega jednak żadnej wątpliwości, że już widać potencjał w tym systemie, powoli zaczyna on przecież umożliwiać pracę w środowisku graficznym, z każdym dniem potrafi coraz więcej. Będę trzymał rękę na pulsie i w miarę możliwości co jakiś czas robił kolejne przeglądy. Haiku na pewno wygląda na system, na którego czekamy.
Komentarze
Brak komentarzy.