Była już porada na temat instalacji i testowania Haiku, ale zakładała że mamy zainstalowanego i działającego BeOS-a. Niestety na moim komputerze BeOS nie działa i od dawna jestem zmuszony używać innego systemu operacyjnego. Na szczęście Ubuntu Linux (wersja 9.10) nie jest taki zły (choć do łatwości i przyjazności obsługi BeOS-a mu daleko ;) i również z niego da się zainstalować Haiku.
UWAGA: Instalacja wymaga wydania kilku ryzykownych poleceń w oknie Terminala i znajomości układu partycji na dysku/dyskach. Jeżeli wybierzesz nieodpowiednią partycję docelową, możesz przez przypadek skasować swoje dane! Dlatego radzę podchodzić do tematu ostrożnie i ze skupieniem (a nie np. w środku nocy, po imprezie ;). Jest też krótsza metoda instalacji, jednak wymaga ona zapoznania się z częścią informacji, które zostały zawarte w opisie procesu instalacji poniżej. Polecam więc czytanie wszystkiego po kolei (bez konieczności faktycznego wydawania poleceń) i dopiero na końcu zapoznanie się z przygotowanym skryptem.
Instalacja
Najpierw pobieramy obraz Haiku, który chcemy zainstalować. Czy to oficjalna wersja, czy któryś z codziennie tworzonych obrazów z SVN (z ang. "nightly"), nie ma znaczenia, ale że chcemy być na bieżąco, to wybierzemy obraz ze strony http://haiku-files.org/raw/. Po wybraniu archiwum ZIP z najnowszym obrazem i zapisaniu go na dysk, rozpakowujemy go na przykład do katalogu Desktop (katalog nie ma znaczenia, ważne tylko byśmy pamiętali który katalog wybraliśmy). Następnie otwieramy Terminal i krok po kroku wydajemy polecenia by zainstalować obraz.
sudo fdisk -l
W oknie Terminala pojawiła się lista dysków/partycji na które możemy wgrać obraz. Jeżeli zdecydujemy się wgrać obraz na zewnętrzny dysk (tj. USB) to najprawdopodobniej nie będzie on pierwszym na liście. Jeżeli nie mamy pewności który to, wydajemy powyższe polecenie przed podłączeniem dysku i potem jeszcze raz po podłączeniu - nowe nazwy na liście będą dotyczyć podłączonego dysku. W moim przypadku to /dev/sdb1 (tj. pierwsza partycja pamięci USB).
sudo dd if=~/Desktop/haiku-nightly.image of=/dev/sdX
Przy czym ~/Desktop/haiku-nightly.image to ścieżka do i nazwa pliku wypakowanego z archiwum ZIP. /dev/sdX to wybrana partycja docelowa (ja tu wstawiam /dev/sdb1, czyli wybieram pierwszą partycję drugiego dysku). Może to być także /dev/hdX - wszystko zależy od używanej wersji Ubuntu/dystrybucji linuksa i/lub rodzaju dysków.
Po zakończeniu zapisywania trzeba jeszcze ustawić partycję tak, żeby komputer wiedział jak z niej uruchomić Haiku.
Jeżeli mamy zainstalowane GCC to posłużyć nam może do tego programik makebootabletiny, który znalazłem na sieci poprzez wpis na blogu i który można pobrać bezpośrednio ze strony jego autora, Stefana Schramma. Po pobraniu, trzeba go skompilować:
gcc -o makebootabletiny makebootabletiny.c
i uruchomić:
sudo ./makebootabletiny /dev/sdX
Przy czym /dev/sdX to partycja na której zapisaliśmy Haiku (znów: w moim przypadku to /dev/sdb1).
Na tym kończymy proces instalacji. Mam nadzieję że nie skasowaliśmy żadnych ważnych danych :). Pozostało już tylko uruchomić Haiku i zobaczyć jak się sprawuje.
Testowanie
Teraz można dodać Haiku do menu bootmanagera (w przypadku Ubuntu to będzie domyślny GRUB dla wersji starszych niż 9.10, lub GRUB2 dla wersji 9.10 lub nowszej), ale lepiej się z tym wstrzymać jeżeli nie wiemy jeszcze czy Haiku w ogóle będzie u nas działać. Dlatego najpierw uruchamiamy ponownie komputer, a gdy wyświetli się menu GRUB, wciskamy klawisz "c" na klawiaturze. To pozwoli nam wpisać polecenia wymagane do uruchomienia Haiku:
root (hdX,Y)
chainloader +1
boot
Przy czym hdX oznacza dysk, czyli w moim przypadku będzie to drugi dysk, więc wstawiam hd1 (partycja docelowa była oznaczona jako sdb1, gdyby była oznaczona jako sda1 to byłby to dysk numer zero - dyski liczone są od zera). Y to numer partycji, czyli w moim przypadku będzie to 1 (pierwsza partycja - partycje są liczone od jednego), a więc całość będzie wyglądała tak: hd1,1. Jeżeli masz zainstalowanego GRUB1 to musisz wpisać o jeden numer mniejszy bo partycje są tam liczone od 0, a nie od 1, czyli hd1,0.
Jeżeli wszystko udało się pomyślnie, to zobaczysz ekran startowy Haiku.
Proszę tylko nie oceniać Haiku zbyt surowo - zainstalowane wersje nightly to wersje "wewnętrzne" - mogą zawierać sporo błędów, i dlatego nie wolno po nich oceniać całego Haiku i jego ewentualnej przyszłości. Jeżeli chcesz używać Haiku na co dzień, to zgłaszaj napotkane błędy programistom na stronie Haiku/Trac lub spróbuj je naprawić i wyślij programistom gotowe do zaimplementowania poprawki - samo się nie naprawi, a programiści mogą nie wiedzieć o napotkanych przez Ciebie błędach :).
GRUB
Dodawanie Haiku do menu GRUB-a jest opisane w wielu miejscach na sieci (m.in.: na stronach Haiku-os.org i Haiku Zone), ale głównie w języku angielskim. Jest też wyjaśnienie w języku polskim (w ciekawym i zawierającym mnóstwo informacji artykule Hugena na Haiku-os.pl, który jednak odnalazłem za późno, bo po instalacjach, testach i napisaniu większej części tego artykułu :), ale dotyczy tylko GRUB1. Dlatego w skrócie, bez zbytnich wyjaśnień przypomnimy co trzeba zrobić by Haiku pojawiło się w menu.
W sytuacji gdy zainstalowaliśmy Haiku na partycji /dev/sdb1 (pierwsza partycja, drugiego dysku) i korzystamy z GRUB, należy dodać następujące polecenia do pliku /boot/grub/menu.lst (Ubuntu ma w tym pliku specjalnie oznaczoną sekcję dla naszych własnych wpisów, które nie będą usuwane/zmieniane przez automatyczne aktualizacje, itp...):
title Haiku
rootnoverify (hd1,0)
chainloader +1
W sytuacji gdy zainstalowaliśmy Haiku na partycji /dev/sdb1 (pierwsza partycja, drugiego dysku) i korzystamy z GRUB2, należy dodać następujące polecenia do pliku /etc/grub.d/40_custom:
menuentry "Haiku" {
set root=(hd1,1)
chainloader +1
}
po czym wydać następujące polecenie w Terminalu:
sudo update-grub2
Po takim zabiegu, każda aktualizacja Ubuntu powinna pozostawić nasze menu z Haiku bez zmian, a my możemy uruchamiać system bez konieczności pamiętania i wpisywania poleceń GRUB-a za każdym razem :).
Automatyzacja
Jeżeli spodobało Ci się testowanie Haiku, to pewnie warto by było zautomatyzować proces instalacji i pominąć wydawanie masy poleceń za każdym razem gdy chcemy przetestować nowszą wersję systemu.
W tym celu przygotowałem skrypt haiku-nightly-installer, który powinien załatwić za Ciebie proces pobierania najnowszego obrazu, rozpakowania go oraz instalacji i przygotowanie partycji do uruchamiania Haiku. Dodatkowym atutem skryptu jest brak konieczności instalowania GCC (niektóre dystrybucje Linuksa, na przykład te nastawione na użytkownika końcowego, mogą nie mieć pakietu GCC zainstalowanego domyślnie) i programiku makebootabletiny.
UWAGA: W Pythonie nie piszę na co dzień, więc można by to pewnie napisać znacznie ładniej... mogłem też popełnić jakieś błędy, więc uruchamianie skryptu jest na własną odpowiedzialność! U mnie działa bez problemu, ale nie gwarantuję że u Ciebie również zadziała poprawnie.
Wystarczy pobrać skrypt, rozpakować i wywołać go w oknie Terminala:
sudo ./haiku-nightly-installer.py WERSJAGCC PARTYCJA
W powyższym poleceniu, WERSJAGCC to 2, 2hybrid, 4 lub 4hybrid i oznacza wersję GCC, którą skompilowane zostało Haiku i programy. Ja zawsze wybieram 4, ale przy tej wersji nie działają stare programy z BeOS-a, więc może warto spróbować 4hybrid. PARTYCJA to partycja docelowa (w moim przypadku, całe polecenie wygląda tak: sudo ./haiku-nightly-installer.py 4 /dev/sdb1). Jeżeli nie wiesz którą partycję wpisać, uruchom skrypt bez żadnych argumentów:
./haiku-nightly-installer.py
i wybierz jedną z partycji wymienionych w sekcji DEVICE.
Dobrej zabawy!
7 komentarzy
A nie lepiej ściągnąć obraz LiveCD i zainstalować na wolnej partycji? Ew. pobawić się wirtualizacją.
O ile mi wiadomo, obrazy LiveCD to obrazy ISO. A raw to od razu BFS. Skoro sami twórcy systemu zalecają raw jako obraz do instalacji na dysku, to lepiej wybrać właśnie to. Nawet jeżeli różnica prawie żadna, to przynajmniej nie będzie potem wymówek typu "to pewnie przez to, że nie ten obraz systemu wybrałeś" przy zgłaszaniu błędów ;).
Powyższy artykuł opisuje właśnie instalację na wolnej partycji. Chyba że chodzi Ci o wypalanie płyty, ale to straszne marnotrawstwo i zanieczyszczanie środowiska :).
Przez zbytnie poleganie na wirtualizacji, Haiku do dziś ma problemy z obsługą dysków twardych.
Owszem, jeżeli się nigdy nie uruchamiało Haiku, to można się tanim kosztem (właściwie zero wysiłku i czasu) pobawić by zobaczyć co i jak. Do użytku "na co dzień" wirtualizacja się nie nadaje, bo traci się właściwie wszystko to, co daje BeOS-owi/Haiku przewagę nad innymi systemami (np. działanie GUI - jeżeli na "systemie matce" coś zamuli, to i Haiku zamuli). Wirtualizacja nie pomoże też wyłapać błędów w sterownikach i "głównych" częściach systemu (np. obsługa pamięci wirtualnej).
Ja bym chciał żeby Haiku było prawdziwym systemem, a nie systemem wirtualnym :).
Człowiekowi chodziło o instalacje z płytki, a nie z obrazu ISO :D.
A wirtualizacji mówimy stanowcze NIE! ;)
No to podtrzymuję swoje zdanie o marnowaniu płyt i zanieczyszczaniu środowiska. Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie łatwiej wrzucić obraz na partycję (np. pamięci USB) niż wypalać płytę :).
Dla mnie łatwiej jest kupić płytkę CD-RW i po kłopocie :).
PS czy możemy liczyć na styczniowy przegląd czy raczej nie bardzo?
Nie przepadam za CD-RW i CD, ponieważ:
- CD-RW trzeba czyścić przed każdym nagraniem, przynajmniej jeżeli chce się mieć pewność poprawności danych, a cały proces trwa znacznie dłużej niż nagranie obrazu na partycję.
- CD-RW ma mniejszą żywotność (ograniczona ilość cykli nagrywania) niż pamięć USB, a tym bardziej dysk twardy.
- Pamięć/dysk USB mogę podłączyć do każdego netbooka, w przeciwieństwie do CD, którego czytnika może nie być w komputerze.
- Pamięć USB zajmuje znacznie mniej miejsca niż CD, więc łatwiej ją transportować. Nie mówiąc już o kartach SD, ale tych Haiku chyba jeszcze nie obsługuje bezpośrednio (trzeba mieć chyba czytnik na USB, który razem z kartą i tak zajmuje mniej/jest poręczniejszy miejsca niż CD :).
Będzie jeszcze dzisiaj (1 lutego 2010 :).
Potwierdzam, na USB na pewno działa SD, natomiast nie pamiętam jak się miały sprawy z czytnikiem wbudowanym w laptopa, a nie mogę tego chwilowo sprawdzić.