Minęło już dużo czasu, odkąd grupa miłośników alternatywnego systemu operacyjnego BeOS postanowiła na własną rękę zachować go przy życiu. Jednym z dwóch projektów, mających na celu stworzenie nowego systemu na bazie BeOS'a, był OpenBeOS. Dziełem zespołu pracującego pod tą nazwą ma być Haiku. Jest to nowy, niekomercyjny system operacyjny. Nazwa pochodzi od japońskich, krótkich rymowanek. Została wybrana poprzez głosowanie wszystkich, zainteresowanych miłośników projektu.

Prace nad Haiku śledzi na bieżąco prawie cała społeczność "BeOS'owców". Wielu na pewno nieraz zastanawiało się w jakich dziedzinach ów system mógłby odnieść sukces. Ja również zadałam sobie to pytanie.

Zapewne w sercach wielu spośród miłośników tego systemu istnieje marzenie, by Haiku na stałe zagościło w domach, zastępując nielubiany produkt Microsoft'u. Z pewnością taka wizja klęski wielkiego, pewnego siebie giganta jest kusząca. Jednak jakie ma ona szanse na urzeczywistnienie?

Obecnie większość osób prywatnych posiadających komputer korzysta z Windows. Oczywiście istnieje grupka osób kierujących się ideami. Nie mają oni w swoich komputerach Windows. Korzystają z systemów alternatywnych. Są to jednak ludzie zazwyczaj obeznani z tematyką komputerową, mający chociaż blade pojęcie o informatyce. Co jednak wie na ten temat zwykły człowiek? Wygląda na to, że niewiele. Dla bardzo dużej części posiadaczy komputerów bowiem nie istnieje takie pojęcie jak "system operacyjny". Ich komputer to ich Windows. Nigdy nie widzieli innego systemu. Jeśli zaś gdzieś się z czymś takim spotykają kwitują to słowami: "O ty masz jakiś inny komputer". Wiedza ta nie jest im też specjalnie potrzebna... Do czego bowiem służą domowe komputery?

Sukcesy różnego rodzaju gier komputerowych świadczą o tym, iż spora część użytkowników potrzebuje komputerów, by grać. Często kupując sprzęt ludzie zadają pytanie: "czy pójdzie na nim taka a taka gra". Nawet jeśli dorośli domownicy nie grają zwykle robią to ich pociechy. Trudno zresztą byłoby zrezygnować z takiej możliwości. Tymczasem dziś wszystkie znane na rynku gry, zarówno strategiczne jak i strzelanki czy przygodówki, pisane są pod Windows. Stworzenie tak potężnej baterii gier na inny system wymagałoby wielu lat.

Drugą cechą liczącą się w domowych komputerach jest dostęp do internetu. Sprawny system musi obsługiwać wszelkie możliwe sposoby połączeń internetowych. Niektóre wersje alternatywnych systemów operacyjnych miewają z tym duże problemy.

Cena systemu Windows nie stanowi także dużego problemu dla dużej części użytkowników prywatnych. Wielu z nich nie ma specjalnych oporów przed zakupem pirackich wersji. Zazwyczaj nie prowadzi się też kontroli, czy systemy używane w domach pochodzą z legalnego źródła. Nawet gdyby jednak taka kontrola istniała czy ktoś decydujący się na tak duży wydatek jakim jest zakup sprzętu komputerowego nie zdecydowałby się dopłacić nieco do systemu, który umożliwi jemu i jego rodzinie korzystanie ze wszystkich komercyjnych aplikacji? Po to kupuje się przecież komputer domowy w rozumowaniu przeciętnego użytkownika.

Także dzisiejsza prasa popularyzuje płyty z grami i programami pod Windows. Popularne gazetówki są tanie i stanowią dla wielu źródło dobrej zabawy.

Z powyższych powodów wyciągam wniosek, iż użytkowanie domowe nie jest polem, na którym Haiku ma szanse odnieść sukces. Na pewno zainstaluje go w domu każdy ze społeczności BeOS'a. Jednak przeciętny człowiek, nawet jeśli dowie się, że coś takiego istnieje i zrozumie czym to jest, nie zamieni wszechstronnego Windows'a na system o niewielu komercyjnych aplikacjach. Dom i rozrywka to największe zdecydowanie pole używalności systemu operacyjnego. Dlatego system Haiku nie ma raczej szans na sukces na polu ogólnym.

Zupełnie inaczej sprawa wygląda w przypadku biur i małych firm. Zazwyczaj istnieje w nich duża kontrola legalności posiadanego sprzętu i oprogramowania. Właściciele nie chcą ryzykować problemów, jakie pociąga za sobą posiadanie pirackich systemów Windows. Zazwyczaj też firmy, nawet te bogate, nie lubią tracić pieniędzy na zakup czegoś, jeśli mogą mieć coś bardzo podobnego za darmo. Dlatego już dziś zauważyć można, iż odchodzi się od systemów Microsoftu w biurach na rzecz Linux'a. Nie jest to jednak system prosty w obsłudze i zazwyczaj pracownicy wymagają szkolenia, żeby nauczyć się na nim pracować. Darmowy i prosty system operacyjny, nie wymagający wielu godzin nauki i stałego nadzoru specjalisty byłby z pewnością najtańszym rozwiązaniem dla firm. Aplikacje potrzebne do prac biurowych nie są tak zróżnicowane jak gry. Łatwiej też je stworzyć. Nie muszą być popularyzowane na rynku. Zwykle też nie potrzebują zbyt nowoczesnych rozwiązań sprzętowych żeby działać.

System Haiku, o ile będzie przypominał w tym BeOS'a, mógłby całkiem sprawnie funkcjonować nawet na nieco przestarzałym sprzęcie. To z pewnością wiązałoby się z dalszą redukcją kosztów dla firm. Sukces na tym polu dawałby możliwość dalszego rozwoju i popularyzacji systemu. Wymaga zaś jedynie napisania kilku aplikacji biurowych. Oczywiście ważny jest też dostęp do internetu.

Po sukcesie w biurach i staniu się nieco popularniejszym Haiku mogłoby też sprawdzić się w dziedzinie multimediów. Jednakże trudno byłoby spodziewać się w tej dziedzinie sukcesu od ręki. Ludzie zajmujący się tą tematyką zawodowo zwykle posiadają dość spore dochody, które umożliwiają im zakup zarówno systemu jak i aplikacji. Dysponują też dobrym sprzętem i mogą posługiwać się wieloma systemami.

Oczywiście dla początkujących oraz przeciwników Microsoftu Haiku byłoby ciekawą alternatywą. Ważne jednak, by dotrzeć do wszystkich grup ludzi zajmujących się multimediami. Tylko to gwarantowałoby, iż Haiku przestałby być systemem kameralnym, dla wtajemniczonych.

Pewne elementy przestrzeni świata komputerowego są z sukcesem zarezerwowane od wielu lat dla Linuxa. Takim obszarem jest pełnienie roli serwera. Sprawdza się on tam dobrze. Nie przeszkadza mu w tym fakt, iż obsługa nie jest prosta. Serwerami bowiem zajmują się ludzie mający pojęcie o informatyce. Dla nich obsługa Linuxa nie stanowi wielkiego wyzwania. Dlatego również w tej dziedzinie nie widziałabym zbyt dużej szansy dla Haiku.

Jak każdy nowy produkt na rynku system operacyjny Haiku musi znaleźć własną niszę, z której będzie w stanie startować w inne obszary komputerowej rzeczywistości. Niedobrze więc byłoby skupiać się na tym, co od dawna jest zdominowane przez inne systemy. Znacznie lepiej jest znaleźć własną przestrzeń. Oczywiście nie można przy tym zaniedbać całkowicie pozostałych obszarów. Jednak tylko dopracowując porządnie jeden z nich można liczyć, iż nie zatonie się w morzu pełnym rekinów finansowych, dla których konkurencja nie jest mile widziana. Niejeden już stał się kolacją dla owych drapieżców.

W mojej opinii niszą, w której swego miejsca powinien szukać nowy, darmowy system operacyjny jest właśnie zastosowanie biurowe. Cokolwiek bowiem nie podpowiadałoby serce trzeba pamiętać, iż Haiku będzie musiało walczyć w świecie rządzonym przez ludzi rozumu, jeśli będzie chciało wyjść poza użytkowników ze społeczności BeOS'owej i zaistnieć. Czy się to uda? Czas pokaże.